lipca 03, 2017

Pozwólmy tacie zająć się dzieckiem!

Unia Europejska planuje wprowadzenie w krajach członkowskich obowiązkowego czteromiesięcznego urlopu ojcowskiego. Mamy miałyby dla dziecka 8 miesięcy, a po tym czasie mogłyby wrócić do pracy. Natomiast przez pozostałe 4 miesiące maluchem opiekowałby się tata. Gdyby ojciec nie zdecydował się na zostanie z dzieckiem, urlop przepadłby. Czy to na pewno dobre rozwiązanie?

ojciec opiekuje się dzieckiem


Oczywiście plany Unii Europejskiej nie weszły jeszcze w życie, to dopiero pewien pomysł, który zostanie poddany pod dyskusję w Parlamencie Europejskim. Jednak sam projekt budzi wiele emocji. Wiele mam nie wyobraża sobie powrotu do pracy po 8 miesiącach zwłaszcza w sytuacji, gdy karmią Malucha piersią. Często to tata więcej zarabia i po prostu kobietom nie kalkuluje się wracać do pracy, bo wówczas domowy budżet by na tym ucierpiał. Wiele mam nie wyobraża sobie rozstania z ośmiomiesięcznym maluchem. Przykładów można by mnożyć i mnożyć. Pomysł dygnitarzy UE ma oczywiście na celu podniesienie atrakcyjności kobiet na rynku pracy, jak również zmianę dotychczasowych stereotypów, że to kobieta musi zajmować się dzieckiem i domem. Można debatować nad słusznością tego pomysłu, przytaczać statystyki z innych krajów, jednak na gruncie polskim w sprawach rodzinnych jest jeszcze wiele do zrobienia.

Jednak czy faktycznie potrzebujemy unijnego nakazu, aby tatusiowie wzięli sprawy w swoje ręce i zaczęli zajmować się dziećmi i domem? Czy faktycznie unijni dygnitarze muszą nam mówić, jak odciążyć kobietę w codziennych obowiązkach? A może należy zacząć od siebie? Może to właśnie my - kobiety, matki, powinnyśmy zacząć naszych mężów, narzeczonych, partnerów zachęcać do pomocy przy dziecku i w domu? Może to właśnie my nie powinnyśmy odsuwać tatusiów od przewijania, kąpania, karmienia, usypiania?

Przestańmy być Matkami Polkami - dajmy tatusiom się wykazać, pozwólmy tacie zajmować się dzieckiem!


 
opieka nad dzieckiem


Wiadomo, że to kobieta nosi przez 9 miesięcy malucha pod sercem. To kobieta staje się matką, jak tylko dowie się o ciąży. Mężczyzna zostaje tatą, w momencie kiedy zobaczy swoje nowo narodzone dziecko. Mówi się, że kobieta ma instynkt macierzyński i dzięki temu od pierwszych chwil wie jak zajmować się dzieckiem. A co z tatusiami? Często odsuwamy ich od pomocy przy dziecku, bo my to zrobimy lepiej, szybciej, sprawniej. Wciąż (w dobrej wierze) zwracamy panom uwagę , że zrobili czegoś za dużo, albo czegoś za mało. W konsekwencji mężczyzna zaczyna liczyć tylko na nasze wyraźne wskazówki, co, jak i kiedy. Przestają wątpić w swoją intuicję i przestają z niej korzystać w relacji z dzieckiem: nie domyślają się, nie wyprzedzają faktów (czy dziecko głodne itd.).

I właśnie takie myślenie powoduje, że panowie po którymś razie, gdy odgonimy ich od pomocy przy dziecku, sami wpadają w przeświadczenie, że nic przy maluchu nie umieją zrobić. Z czasem oferowanie przez nich pomocy staje się coraz rzadsze, aż w końcu przyjmują potulnie rolę "tego który nic nie umie" i zostawiają kobietę samą z domem i opieką nad dzieckiem. Kobiety narzekają, że nie mają czasu wypić gorącej kawy, bo tatusiowie tylko wgapieni są w ekran telewizora czy komórki - i tak błędne koło się zamyka.

Sama myślałam, że jestem w stanie sama ogarnąć dziecko, bez pomocy męża. Jednak leżąc po cesarce w szpitalu, bez jego pomocy nie byłabym w stanie poradzić sobie z opieką nad dzieckiem. To on po raz pierwszy przewijał naszego syna. Fakt zrobił to niedokładnie, ale dziecku nic od tego się nie stało. To mój mąż przez długi okres czasu brał Małego do odbicia, bo ja bałam się, że zrobię mu krzywdę. To Michał pierwszy wykąpał Jasia i do tej pory go kąpie. Przez długi czas on karmił małego wieczorem, a następnie usypiał. Nie było dla niego problemem zostanie z dzieckiem, kiedy ja miałam wychodne. Po powrocie nie zastawałam dziecka brudnego, usikanego, głodnego, zrozpaczonego. Jaś był szczęśliwy, uśmiechnięty. To Michał wstawał w nocy i karmił Jasia, kiedy ja odciągałam pokarm na następne karmienie. On przygotowywał Jasiowi kaszkę na śniadanie, podgrzewał obiad i karmił go, potem dokładnie sprzątając krzesełko do karmienia. Tata dawał i daje radę. Nie powiem, że czasem irytuje mnie jak wolno tata ubiera, przebiera Jasia, ja bym zrobiła to dwa razy szybciej, ale wiem, że jeśli wyręczę go w jakimś obowiązku, ukręcę bat na siebie - no bo skoro wiesz lepiej, to sama to rób. A tu nie o to chodzi. 

A na koniec - bardzo zaimponował mi kolega z pracy, który powiedział, że zamiast pójść biegać, wolał zająć się swoją córką, bo w trakcie dnia była bardzo marudna i żona była zmęczona, więc chciał ją odciążyć? Czy on potrzebował czteromiesięcznego urlopu ojcowskiego, by pomóc żonie w opiece nad dzieckiem? NIE! Po prostu żona od pierwszych dni angażuje go do pomocy, więc chłopak nie boi się niczego zrobić przy córce :)

Porozmawiajmy z ojcami naszych dzieci. Powiedzmy im czego od nich oczekujemy, spróbujmy opisać nasze role w opiece nad dzieckiem. W końcu do tego, by dziecko przyszło na świat potrzebni są oboje rodzice - mama i tata. Oni oboje są potrzebni do tego, aby wychowywać dziecko. Powinni podzielić się obowiązkami, nie tylko dla dobra dziecka, ale przede wszystkim dla dobra swojego zdrowia psychicznego. Przecież radosne w byciu zaangażowanym tatą jest to, że niepotrzebne są spektakularne działania. Aby mieć pozytywny wpływ na życie własnego dziecka trzeba po prostu z nim być: obserwować i opiekować się, służyć radą i zachętą, wspólnie się bawić, grać, razem uprawiać jakiś sport i pasjonować meczem piłkarskim – tylko tyle i aż tyle.
Dlatego Drogie Mamy - nie wyręczajmy tatusiów. Dajmy i im cieszyć się z bliskości dziecka. Niepotrzebne są żadne dyrektywy, aby tatusiowie zajęli się dzieckiem - wystarczy, że my matki im na to pozwolimy.

A Wasi mężowie/partnerzy pomagają Wam w opiece nad dziećmi?

Zaprojektowane przez Freepik

14 komentarzy:

  1. Urlop ojcowski, jak najbardziej powinien być tak samo obowiązkowy jak i ten macierzyński :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzieci są przeszczęśliwe mogąc spędzać czas wspólnie z tatą ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się :) Tylko trzeba tacie na to pozwolić :)

      Usuń
  3. Zgadzam się z Tobą, że to dość kontrowersyjny pomysł. Zwłaszcza, że właśnie to mężczyzna więcej zarabia od kobiety. Kobieta wraca do pracy zarabia najniższa krajowa, to jak sobie poradzą ? Jeśli kobieta będzie prosić partnera, męża o pomoc to na pewno zaangażuje sie w opiekę nad dzieckiem. Fajnie, że Twój mąż się spisał w roli tatusia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie lubię narzucania czegoś z góry, dlatego moim zdaniem taki urlop powinien być opcją. A opieką nad dzieckiem zawsze można się podzielić.

      Usuń
  4. Mój chłopak pracuje od poniedziałku do piątku a ja w sobotę i niedzielę. Wiec ja mała się zajmuje w tygodniu on w weekendy i daje sobie świetnie rade.

    OdpowiedzUsuń
  5. Zdecydowanie nie jestem "Zosia samosia", Mąż od początku był zaangażowany, robił wszystko chętnie, spędza czas z córką do tego stopnia, że jak wyjedzie to młoda płacze z tęsknoty!

    OdpowiedzUsuń
  6. U nas to właśnie tata przejął na początku większość obowiązków i opiekowalsię małą z niesamowitym wyczuciem. Nawiązała się między nimi cudowna więź.

    OdpowiedzUsuń
  7. U nas tata i synek fajnie się dogadują, ze względu na pracę mało mają ku temu okazji niestety.

    OdpowiedzUsuń
  8. z komentarzy wynika, że większość tatusiów dzieci autorek komentarzy swobodnie się angażuje w opiekę nad dzieckiem. U nas jest podobnie :) może powoli jednak staje się to oczywistym zachowaniem? :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Jestem takiego samego zdania, ale niestety tata też musi przejawiać chęci do większej opieki nad dzieckiem.

    OdpowiedzUsuń

Podobał Ci się tekst? Zostaw swój komentarz

Copyright © 2016 Mama na wypasie , Blogger