września 20, 2017

Niejadek - jak sobie radzić?

Moje dziecko nie chce jeść! Moje dziecko to prawdziwy niejadek! Już nie wiem co mam robić, żeby zjadł choć trochę - często w ten sposób załamujesz ręce? Nie wiesz co zrobić, aby dziecko zaczęło wreszcie jeść? Mam na to sposób!

niejadek jak zachęcić do jedzenia


 Do roku czasu Jaś jadł wszystko, nie było dla niego dania, którego chociaż nie spróbował. Niestety po skończeniu roczku, zaczął odmawiać próbowania i jedzenia. Kaszka be, zupka marchewkowa be, mięsko be. Wtedy najchętniej jadłby jajecznicę i rosół na śniadanie, obiad i kolację. Nie pomagało nic - prośby, przekupowanie, namawianie. Nic, po prostu nic. Najbardziej bałam się, że mięsem pluł dalej niż widział. Każde nasze podejście do jedzenia, było dla mnie strasznym stresem. Kombinowałam na różne sposoby, że Janek zaczął jeść coś innego niż rosół czy jajecznicę.

Starałam się przygotowywać kolorowe posiłki. Zakupiłam nawet foremki, do wycinania różnych kształtów w chlebku, układałam jedzenie na kolorowych talerzach z postaciami z jego ulubionych bajek - niestety, to nie skutkowało. Starałam się, abyśmy wspólnie siadali do posiłków, dawałam sztućce takie, jakich my używamy, ale to również nie przynosiło skutku. Więcej było płaczu niż samego jedzenia. Więcej jedzenia lądowało na podłodze niż w jego buzi.

Oczywiście zaraz wokół znalazło się wielu doradców, którzy podpowiadali, jak zachęcić Jasia do jedzenia. Nie obyło się bez moich kłótni z rodzicami czy teściami, bo nie chciał podawać dziecku herbatek czy syropków wspomagających apetyt. A po takiego rozwiązania nie chciałam sięgać.


Moje sposoby na poradzenie sobie z niejadkiem


Po wielu próbach zachęcenia syna do jedzenia, powiedziałam sobie DOŚĆ. Nie mam sił, na to, żeby uganiać się za nim z miską po domu. Nie chce jeść, to nie. Zgłodnieje to przyjdzie i poprosi. I faktycznie, po zjedzeniu jajecznicy na śniadanie, wieczorem był już tak głodny, że zjadał wszystko z talerza. Zrozumiałam, że nerwy czy krzyki podczas posiłków nie działają zbyt motywująco. Nikt z nas nie lubi przecież wykonywać czegokolwiek pod przymusem i przysłowiowym „batem nad głową”. Atmosfera napięcia i przymusu przy posiłkach, wywieranie presji nie są dobrym rozwiązaniem. Starałam się również nie podawać synowi zbyt dużych porcji i nie namawiać go do zjedzenia całego talerza. Jeśli nie chciał zjeść całej zupy, to trudno, jadł tyle ile potrzebował.

Postanowiłam również wyeliminować przekąski w trakcie dnia. Starałam się ograniczyć zjadanie przez Jasia flipsy, paluszki czy tego typu podobne przekąski. Zaobserwowałam, że kiedy najadł się flipsów to później nie chciał zjeść obiadu.Dlatego skończyłam z podjadaniem i teraz nie denerwuje się kiedy siadamy do stołu.

Kolejny pomysłem, który wpadł mi do głowy, żeby zachęcić syna do jedzenia było wspólne przygotowywanie posiłków. Zrobiona przez niego jajecznica czy twarożek ze szczypiorkiem smakowały o niebo lepiej niż to przygotowane przez mamę. Od tej pory Jaś zawsze towarzyszy mi w kuchni, wspólnie szykujemy śniadania, obiady i kolacje. A to, co sam przygotował, zjada z chęcią i smakiem.

sposoby na niejadka


Postanowiłam również pozwolić Jasiowi zdecydować co chce zjeść. Zawsze pytam go co chce zjeść. Jeśli nie jest zdecydowany podsuwam dwa rozwiązania, spośród których może wybrać. Wówczas jeśli zaczynał grymasić przy jedzeniu, przypominałam mu, że sam wybrał tą potrawę i po chwili zjadał to, co miał na talerzu.

Pomocny przy zachęceniu syna do jedzenia okazał się ruch. Przed obiadem lub kolacją można zachęcić dziecko do przejażdżki rowerem, gry w piłkę, spaceru, ćwiczeń bądź domowej bitwy na poduchy. Aktywność fizyczna rozbudza apetyt i przyciągnie niejadka do stołu. Po spacerze z przedszkola do domu, Jaś zjada cały talerz zupy i często prosi o dokładkę.

Przeszliśmy bardzo długą drogę zanim doszliśmy do "porozumienia" w kwestii odżywiania. Nie było łatwo. Obecnie mój syn może nie jest już niejadkiem, ale jest bardzo wybredny. Trudno go namówić do spróbowania nowych posiłków. Idzie nam to bardzo opornie, ale jest coraz lepiej. Wiem, że odkąd odpuściłam i nie denerwuje się tak przy jedzeniu, Jaś zjada to co przygotuję. Owszem podsuwam mu różne nowe smaki co jakiś czas, ale jeśli nie chce spróbować mówię "OK, innym razem". I za jakiś czas znowu. Tak udało mi się go przekonać do spróbowania śliwek, które teraz bardzo lubi.

Niejadek w domu to ciężki czas dla rodziców, ale na swoim przykładzie wiem jedno - warto czasem odpuścić! A jakie Wy macie złote rady na niejadki?



15 komentarzy:

  1. Złote rady to to może nie są, ale podzielę się spostrzeżeniami odnośnie mojego 16-miesięcznego niejadka. Problemy zaczęły się od około 9 miesiąca. Nagle przestał jeść żółtko które lubił wcześniej, brokuły też poszły w odstawkę. Około roku przestał pić mleko z piersi i przeszedł na modyfikowane. Zup tknąć nawet nie chciał, a z obiadu dziubnął kilka kęsów i koniec. Z kaszkami też był okresowy problem. Ogólnie poprawiał mu się apetyt na chwilę co jakiś czas. Chodziłam już po ścianach z nerwów, że zagłodzi mi się dziecko ;) I niedawno przyszło olśnienie... przyszło ono wraz z wyrżnięciem się górnych trójek. Okazuje się, że wstręt do jedzenia był spowodowany (najprawdopodobniej) bólem ząbków/wrażliwością dziąsełek. Poprawa apetytu następowała dziwnym trafem zawsze po pokazaniu się nowych ząbków :) Też przestałam go gnębić jedzeniem na siłę i jest całkiem nieźle. Inna sprawa, jak jest więcej dzieci przy stole też je dużo chętniej. Jak jeździmy do dziadków gdzie jest 7 miesięcy starszy syn brata, to oba nagle jedzą jeden przez drugiego, jak prosięta :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt, że zęby mają wpływ na apetyt u dziecka. A obecność innych dzieci w szczególności :)

      Usuń
  2. Wiem o czym piszesz, ponieważ mój starszy syn to straszny NIEJADEK!!! Teraz i tak nieco sytuacja się unormowała, ale początki były bardzo bardzo trudne! Obawiałam się, że osiwieje!;p Serio...;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Genialnie o tym piszesz! Na początku się nie spodziewałam, że taki będzie finał historii :)
    Ostatnio w pracy zastanawialiśmy się ze znajomymi (w radio leciała kolejna reklama z suplementem dla niejadków), dlaczego rodzice po prostu nie odpuszczają z tym wmuszaniem jedzenia? Przecież dziecko nie umrze z głodu - w końcu zgłodnieje i zje ten obiad. Wyeliminowanie przekąsek to też ważna sprawa. Dorośli ludzie potrafią zapchać się ciastkiem, a co dopiero taki maluch :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Zgadzam się, że wpychanie dzieciom suplementów (SIC!) jest chore, czasem wyluzowanie działa cuda :)

      Usuń
  4. Ja z córka też mam ogromny problem. Ona nie chce jeść nawet jeśli w międzyczasie nie podjada. O tym, że zje warzywa mogę zapomnieć. Gdzie kupiłaś wykrywacze do chleba?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kupowałam w sklepie, który u nas nazywa się 1001 drobiazgów i tam mają takie cuda :)

      Usuń
  5. Zdecydowanie eliminacja przekąsek. U nas przy każdym spadku dluzszym apetytu działa. Oczywiście wspolne gotowanie i ruch to też sposoby, z których każdego dnia korzystamy.

    OdpowiedzUsuń
  6. Przekąski to zapychacze, tylko nie wszyscy rozumieją, że zjedzenie flipsa nie jest równoznaczne ze zjedzeniem pełnowartościowego posiłku

    OdpowiedzUsuń
  7. Wszystko co napisałaś ma sens. Całe szczęście nie miałam z tym problemu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zazdroszczę :)Ilość siwych włosów które przybyły mi ze względu na nie jedzenie mojego syna z dnia na dzień rosła w zastraszającym tempie!

      Usuń
  8. Jak wiele zależy od sposobu podania przekąski czy dania, moje dzieciaki chętnie wszystko zjadały, choć w przypadku owoców musiałam znaleźć jakieś pomysły, aby syn je choć próbował. :)

    OdpowiedzUsuń

Podobał Ci się tekst? Zostaw swój komentarz

Copyright © 2016 Mama na wypasie , Blogger