października 01, 2018

Dziecko bierz się do roboty!

Powiedziałam w końcu dość! Nie będę już dłużej chodzić i sprzątać. Mam w końcu w domu dwóch chłopów. Pora, aby oni zadbali o otoczenie, w którym przebywają. Dlatego postanowiłam, że nauczę moje dziecko sprzątać

obowiązki domowe dziecka


"Janek ma cztery lata i mama zmusza go do sprzątania". Tak mógłby brzmieć nagłówek jednego z poczytnych polskich tabloidów. A ja nie mam nic sobie do zarzucenia. Mój syn wykonuje razem ze mną większość obowiązków domowych. Nie tylko go do tego nie zmuszam, powiem więcej - on czerpie z tego wielką przyjemność!

Czy rośnie mi pedant? A może przykład idzie z góry? Nie wiem. Nie mnie to na razie oceniać. Ale jestem przekonana, że warto - warto od najmłodszych lat angażować dzieci do pomocy w domu. Nie martwy się, że są na coś za małe, a my będziemy mieć dwa razy więcej roboty. Wszak w końcu muszą się nauczyć, że dom to miejsce, o który dbają wszyscy domownicy. A im wcześnie się tego nauczą, tym lepiej.

Jak nauczyć dziecko sprzątać?

Odkąd Janek skończył roczek angażowałam go do pomocy, a że zawsze ciągnęło go do mopa czy odkurzacza (małż twierdzi, że po mamusi :), więc miałam ułatwione zadanie. Oczywiście, początkowo takie zabawy sprzętem sprzątającym nie miały wiele wspólnego ze sprzątaniem, ale syn miał przy tym wielką frajdę.

Musiałam wygospodarować więcej czasu na sprzątanie, ale satysfakcja dziecka, że poczuło się docenione była nie do zastąpienia. Wraz z wiekiem ilość obowiązków i ich rodzaj zwiększał się. Janek segregował ze mną pranie, wrzucał je do pralki, dodawał kapsułkę do prania i wybierał program prania. Kiedy wynosiłam śmieci, on zawsze miał swoją siateczkę, którą wrzucał do pojemnika. Wspólnie myliśmy podłogę czy ścieraliśmy kurze. Zdejmowaliśmy pranie i segregowaliśmy je do kogo należy, a następnie odkładaliśmy na miejsce. W kuchni też mi pomagał - dosypywał, dolewał, mieszał. Nawet nie wiecie, jaką miał satysfakcję, kiedy mówiłam, że danie było przygotowane przy pomocy Janka.

Od dawna przygotowuje ze mną placki czy jajecznicę, ostatnio nawet kroił sałatkę i przyznam, że poszło mu to naprawdę sprawnie. Nosi ze mną zakupy, łapie się nawet za zgrzewki z wodą, żeby mamie nie było ciężko. Przyznam, że jest małym mistrzem w myciu luster - robi to naprawdę bardzo dokładnie :)

Teraz kiedy tylko widzi mnie w kuchni, jak biorę mop czy ściereczkę do kurzu pyta czy nie trzeba mi pomóc. Choć przyznaję, że ze sprzątaniem swoich samochodzików ma problem, bo w ogóle mu nie przeszkadzają i to nie jest bałagan :) Jest rozczarowany, kiedy mówię mu, że zrobię coś sama, czasem ociera się nawet o płacz.

obowiązki domowe dziecka

Zmuszać dziecko do sprzątania?

Nie zmuszam mojego dziecka do sprzątania, nie mówię jakie obowiązki ma wykonać. Robimy wszystko wspólnie. Kiedy ja myję łazienkę, on myje schody lub odkurza. Kiedy robię pranie, on wyjmuje z kosza na brudy i segreguje. Kiedy jestem w kuchni, zawsze coś znajdę dla niego do pracy. Jednak kiedy nie ma ochoty na pomaganie, nie zmuszam go. Mówię wtedy, że ja robię to czy tamto, a on musi się chwilę sam pobawić.

Ale Janek pomaga nie tylko w domu. Z chęcią pomaga w ogrodzie - grabi, pieli itp. Kiedy przewoziliśmy po remoncie gruz - on w pełni w tym uczestniczył. Sprowadziłam babcię do pomocy, aby zajęła się nim, ale on stwierdził, że to jego dom i musi pomóc. Na swojej plastikowej przyczepce woził po jednym, dwa kamienie i wrzucał na przyczepkę. Nawet przez chwilę się nie zająknął, że jest mu zbyt ciężko. Kiedy jest u dziadka w sklepie rowerowym, chce dziadkowi pomagać naprawiać rowery i bardzo się cieszy kiedy dziadek da mu przykręcić gdzieś śrubkę. Nie pozwalam mu jedynie sprzątać łazienki, a to ze względu na chemię, której używam.

Dlaczego warto nauczyć dziecko sprzątania?

Pozwalam Jankowi uczestniczyć we wszystkim, co robimy w domu. Czasem tylko się przygląda, ale bardzo często chce pomagać. Oczywiście bez jego pomocy wiele rzeczy zrobiłabym szybciej i lepiej, ale z drugiej strony kiedy ma się tego nauczyć sprzątać, jak nie teraz? Teraz kiedy jego umysł jest najbardziej chłonny, teraz kiedy najbardziej na świecie chce pomóc, pokazać jaki jest dorosły i samodzielny, pokazać swoją siłę i umiejętności? Jako czterolatek chce pomagać, chce uczestniczyć w życiu rodziny.

Wiem, ze ograniczając go zrobiłabym mu (i sobie) krzywdę. Wychowałabym go na mężczyznę, który uważa, że kobieta musi zrobić koło niego wszystko - musi mu ugotować, posprzątać, uprać. A ja tak nie chcę. Wciąż dla mnie jest moim małym syneczkiem, w wielu kwestiach jeszcze nieporadnym, ale w przyszłości będzie mężczyzną, który będzie musiał zatroszczyć się o kobietę. Dlatego chcę mu pokazać, że każdy z nas jest odpowiedzialny za przestrzeń, w której żyje.

Chciałabym, aby mój syn w przyszłości wiedział, że obowiązki domowe, sprzątanie nie są przypisane do konkretnych osób. Jeśli czujemy, że coś jest nie tak, każdy może chwycić za odkurzacz czy mopa i działać, każdy może coś ugotować czy zrobić zakupy. Chciałabym, aby mój syn w przyszłości wiedział, że obowiązki w domu nie bolą i nikomu krzywdy nie robią. Narzekamy na naszych partnerów, że nic w domu nie robią, nawet wody na herbatę wstawić nie umieją. Ale czy ograniczając naszych synów nie uczymy ich takiej postawy? Postawy, w której im się wszystko należy, a inni wokół nich muszą skakać? Na to pytanie odpowiedzcie sobie same - wszak czym skorupka za młodu nasiąknie....

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Podobał Ci się tekst? Zostaw swój komentarz

Copyright © 2016 Mama na wypasie , Blogger