listopada 13, 2018

Klakson vs. Zigzak McQueen - który bohater jest bliższy dzieciom?

Swego czasu Janek oszalał na punkcie Zigzaka McQueena. Miał nie tylko przytulankę, samochodziki, ale również kubek, talerzyk, pościel czy ubranka. Kiedy widział coś z motywem czerwonego samochodu, od razu wyciągał po to rączkę. Pierwszą część przygód czerwonej wyścigówki znamy na pamięć. Ostatnio wybraliśmy się na nowy film, utrzymany w podobnym klimacie - "Klakson i spółka". Czy żółta taksówka jest w stanie zdetronizować Zigzaka?


klakson i spółka


Klakson kiedyś był wyścigówką, w decydującym starciu niestety uległ wypadkowi i wrócił do rodzinnego domu, by tam zapomnieć o swojej przeszłości i skupić się na pomocy Matuli. W pokonywaniu codziennych trudów pomaga mu skuter - Pyr Pyr, który od samego początku irytuje bohatera.

Pierwsze sceny w wielu elementach przypominają historię Zigzaka McQueena. Nawet Pyr Pyr jest w pewnej mierze ucharakteryzowany na Złomka - dwa wystające zęby Pyr Pyra mają przypominać nadszarpnięty znakiem czasu stary Holownik. Klakson zakochuje się w pięknej Belli i kiedy ta wpada w kłopoty, postanawia rzucić wszystko, by jej pomóc.

"Klakson i spółka" - recenzja

Film reklamowany jest jako komedia na resorach. Ale szczerze powiedziawszy z komedią ma mało wspólnego. W całym 90-minutowym seansie zaśmiałam się może dwa-trzy razy. Akcja toczy się dość powoli. Miejscami wydawało mi się, że pomysłodawca nie miał tak naprawdę pomysłu na rozwój akcji i gdzie tylko mógł wpychał sceny wyścigów. Po którymś z kolei wyścigów Janek pyta: "po co oni znowu się ścigają". Skoro takie niuanse zauważa czterolatek, oznacza, że faktycznie coś jest na rzeczy.

Sama postać Klaksona również pozostawia wiele do życzenia - w wielu momentach przyznam szczerze, że mnie irytował, zresztą nie tylko mnie, bo Janek stwierdził, że ten samochód "nie potrafi się fajnie zachowywać". Klakson bardzo chce przypominać Zigzaka, ale nie wychodzi mu to. W żadnej mierze nie zbliża się do Pixarowskiej postaci. Pyr Pyr, który miał być niczym wioskowy głupek, który pomaga przyjacielowi, ani wioskowym głupkiem nie jest, ani tak naprawdę nie wnosi wiele do samej fabuły - równie dobrze tej postaci mogłoby nie być.



klakson i spółka


W "Klakson i spółka" pojawia się również postać "złej ciężarówki" Jefe, która stoi na czele gangu złodziei samochodów. Oczywiście ciężarówka jest stara, odrapana, mówi zaciągając po śląsku. Ale postać Jefe przeraża i to dosłownie. Janek przestraszył się ciężarówki i chciał, żeby zakrywać mu oczy, gdy pojawiała się na ekranie. Przyznaję, że i ja czułam niesmak patrząc na nią.

"Klakson i spółka" wykorzystuje dobrze znany motyw antropomorfizacji maszyn. Próbuje zbliżyć się do filmu "Auta", który zdobył prawdziwą popularność na całym świecie. Jednak oprócz skopiowania motywu wyścigów i gadających samochodów - Klaksonowi dużo brakuje do Zigzaka. Humor w filmie pozostawia wiele do życzenia. Twórcy w żaden sposób nie umieją posługiwać się znanymi z popkultury cytatami. A w wielu przypadkach żarty są tak naciągane, że bardziej żenują niż śmieszą.

Tytułowy bohater to zadufany w sobie narcyz, któremu wygrywanie wyścigów przyszło z łatwością. Niestety wypadek, któremu uległ nie uczy go niczego. Bohater nie przechodzi żadnej przemiany i od samego początku do końca jest po prostu sztuczny. Twórcy filmu sięgnęli po motyw znany z amerykańskiej produkcji, by wywołać z nią skojarzenia.

W naszym przypadku udało im się to - Janek zaciągnął mnie do kina właśnie z tego powodu, że miał nadzieję na powtórkę z rozrywki znaną z bajki Auta. Przyznaję też miałam na to cichą nadzieję. Niestety - dla mnie było to bardzo długie i męczące półtorej godziny. Jak się okazało dla Janka również.

 

Klakson i spółka - zdetronizują Zigzaka McQueena?

- Co ty mamo. Zizgak jest super, jest szybki, śmieszy i pomaga innym. I mamo jest przecież Złomek - on jest super śmieszy" - tak odpowiedział Janek, kiedy zapytałam go czy polubił Klaksona.
Nie dziwię się mu, bo mnie Klakson również nie przypadł do gustu. Wolę McQueena, który przechodzi metamorfozę i na jego błędach dzieci mogą się uczyć. Dowiedzą się, że swoje błędy trzeba płacić, ale jeśli ma się wokół siebie bliskich i prawdziwych przyjaciół - nawet największe niepowodzenie może zostać wynagrodzone

Mocną stroną "Aut" jest wyśmienita animacja. Wszystko wygląda tutaj jak prawdziwe. Każdy szczegół jest oddany bardzo dokładnie - pył osiadający na samochodach, przeróżne rodzaje roślinności i skał. Tego w "Klaksonie i spółce" zabrakło. W wielu momentach miałam wrażenie, że auta są wklejone w tło, które przez cały czas się nie rusza.

auta - zigzak mqueen


Oczywiście to nasza subiektywna opinia, jeśli chodzi o wybór samochodowego bohatera. Być może stoi za tym potężna komercjalizacja, która wraz z wejściem Aut do kin, ruszyła do sklepu. A być może chodzi o coś więcej - "Auta" to również bajka, która bawi rodziców, przede wszystkim dzięki niezwykłemu dubbingowi i tekstom, które weszły do powszechnego użycia :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Podobał Ci się tekst? Zostaw swój komentarz

Copyright © 2016 Mama na wypasie , Blogger