grudnia 03, 2018

Magia świąt - jak jej nie stracić?

Fakt, że zaraz po pierwszym listopada w sklepach pojawiają się świąteczne dekoracje i reklamy związane ze świętami, nie ułatwiają wczucia się w magię świąt. Nie wiem, jak wy, ale ja mam duży przesyt tym świątecznym klimatem. Jak tu nie zatracić magii świąt?

magia świąt



Jako dziecko czekałam na święta, od początku grudnia wyglądałam ich, tej niepowtarzalnej magii. Uwielbiałam tą świąteczną krzątaninę, w której każdy miał pełne ręce roboty, ale miało to swój niepowtarzalny urok. Nie potrafię tego teraz opisać słowami, ale to było coś niesamowitego. Trzeba było znaleźć się w samum centrum tych świątecznych przygotowań, żeby je poczuć i zrozumieć.

Jako dorosła kobieta, obecnie matka, lubię poczuć klimat świąt, ale nie niestety obecne w sklepach od listopada dekoracje czy idealne prezenty powodują, że magii świąt jest jakby mniej. Co więc zrobić, by nie stracić radości z nadchodzącego czasu Bożego Narodzenia?

Odpowiedz sobie na pytanie - czym jest dla ciebie magia świąt

Mimo upływu lat, magię świąt nadal tak samo definiuję - spotkanie z rodzina, wspólna kolacja, wspólne śpiewanie kolęd, po prostu być, a nie pędzić. Teraz jako mama jeszcze bardziej doceniam ten czas, w którym jesteśmy wszyscy razem, a wszelkie spory czy nerwy ulatują gdzieś w dal.

Moja babcia zawsze powtarzała: "święta to czas spokoju, nie ma co się zabijać o nieusmażonego na czas karpia". I przygotowywała wszystko na spokojnie, rozkładając pracę tak, aby do stołu wigilijnego nie zasiąść wykończoną. Babcia zawsze wszystkich angażowała do pomocy, rozkładając pracę między dziadka, córki i wnuki. Kiedy dziadek czyścił karpie, my z bratem i siostrą cioteczną wycinaliśmy pierniki, a następnie je dekorowaliśmy, moja mama gotowała barszcz grzybowy, a ciocia przygotowywała śledzie i sałatki. Każdy miał swoje zadanie, z którego musiał się wywiązać. Ale nawet mimo jakiejś obsuwy, nikt się na nikogo nie złościł, każdy sobie pomagał. I to było coś niezwykłego, wtedy miałam poczucie, że wokół dzieje się coś niesamowitego.

Trochę mam do mamy pretensje, że po śmierci babci wzięła wszystko na swoje barki i wszystko chce sama przygotować, bo ten czas przygotowań, trochę zatracił swój klimat. Choć mam nadzieję, że w tym roku uda mi się jej przemówić do rozsądku i będziemy mogli kontynuować babciną tradycję przygotowań :)

Niestety w wielu domach zanim spędzimy dwa, trzy dni na świętowaniu, jesteśmy wyczerpani i poirytowani przygotowaniami, zamiast cieszyć kontaktami z rodziną obawiamy się kłótni czy wścibskich pytań przy wigilijnym stole, a małe rzeczy np. ubrudzony przez dziecko obrus urastają do rangi problemów mogących doprowadzić nawet do histerii. Jeżeli na myśl o świętach zamiast radości, odczuwamy ból brzucha, narastającą złość i chęć „aby mieć już to z głowy i wrócić do pracy”, to warto zastanowić się nad… złamaniem tradycji i wyjazdem z bliskimi na świąteczny urlop np. za granicę, żeby choć raz przed świętami nie robić praktycznie nic… poza szukaniem prezentów i móc zwyczajnie się tymi dniami cieszyć.

Perfekcjonizm niszczy magię świąt


Od lat powtarzam to swojej mamie i sobie przy okazji też, że ten nasz perfekcjonizm kiedyś wyjdzie nam bokiem w postaci jakiejś nerwicy. Zwłaszcza przed świętami czy rodzinnymi zjazdami, ten perfekcjonizm się mocno ujawnia.

Dom musi być perfekcyjnie udekorowany, jak w modnym czasopiśmie wnętrzarskim. Jeśli któryś z domowników coś zepsuje albo nie wykona idealnie, perfekcjonista potrafi wybuchnąć, krytykować a nawet poniżać bliskich porównując do nieudaczników, którzy nic nie potrafią i do niczego się nie nadają. Gdy czegoś nie uda się zrealizować – zamówiony obrus nie dotrze na czas albo któraś ze świątecznych potraw się nie uda, perfekcjonista jest bliski ataku histerii. Często nie potrafi delegować zadań na innych, ponieważ „wszyscy wokół mają dwie lewe ręce i nie zrobią tego dobrze”. Komuś z Was jest to dobrze znane?

magia świąt


Pamiętajmy, że święta to nie tylko otoczka, ale przede wszystkim atmosfera spokoju i spotkań z bliskimi. Najbardziej perfekcyjnie przygotowane święta nie będą miały klimatu, jeśli do stołu zasiądziemy skłóceni. Zamiast skupiać się na drugorzędnych drobiazgach, lepiej skierować uwagę na sprawę najistotniejszą – byciu tu i teraz z bliskimi. Magii świąt, którą odczuwaliśmy często w dzieciństwie, nie przywrócą perfekcyjne dekoracje i wigilijne potrawy, a ludzie, którzy wspólnie zasiądą do stołu.

Magia świąt - jak wprowadzić w nią dziecko?

 Dzieci czekają na święta, ale w większości z jednego powodu - przyjdzie do nich święty Mikołaj i obdaruje wymarzonymi prezentami. Jednak od małego warto uczyć dzieci, święta to nie tylko prezenty. Aby Twoje dziecko w pełni zrozumiało ideę Bożego Narodzenia, a Święta nie kojarzyły mu się wyłącznie z prezentami, warto w okresie przedświątecznym nieco zwolnić (pamiętaj, że wiele rzeczy możesz zorganizować ze sporym wyprzedzeniem, na przykład kupowanie prezentów). Wykorzystaj czas spędzony z dzieckiem na opowiedzenie mu o znaczeniu Świąt. Spróbuj też zaangażować je w przygotowania. To da mu wiele frajdy, ale także pozwoli Wam wspólnie spędzić i dobrze się bawić.

Z pomocą przyjść mogą przedstawienia teatralne. W minioną niedzielę, mieliśmy okazję gościć w Kuźni Artystycznej na spektaklu pt. "Taki świąt jeszcze nie było" w wykonaniu Teatru Fuzja.

W skrócie przedstawienie opowiadało o dwóch braciach: Dyziu i Zyziu i ich odmiennych podejściach do przygotowań przedświątecznych. Zyzio nie mógł doczekać się świąt i tej radosnej świątecznej krzątaniny, podczas gdy Dyzio, nie tylko nie wierzył w Mikołaja, ale przede wszystkim nie czekał na święta. Wciąż marudził i nic mu się nie podobało: padający śnieg, ubieranie choinki, przygotowywanie kolacji wigilijnej. Mimo to na wszelki wypadek postanawia napisać list do Świętego Mikołaja. Przygody rodzeństwa przeplatane są perypetiami Renifera Rudolfa i Mikołaja. Renifer ma dość ciągnięcia sań z grubym świętym. Postanawia go odchudzić i wtedy wynika z tego wiele, nieoczekiwanych śmiesznych sytuacji.

Spektakl to niesamowite show w wykonaniu dwójki aktorów, którzy przebierając się tworzą niesamowite show. Dawno tak się nie uśmiałam na sztuce dla dzieci (choć i dorośli znaleźć w niej mogli wiele aspektów do przemyśleń). Akcja przedstawienia jest niezwykle dynamiczna, widzowie nie mają szans się nudzić. Całość dopełniają pełne dowcipu dialogi, pełne współczesnych odwołań (np. Mikołaj kupuje nowy sweterek na Black Friday lub jedzie po zabawki do Pepco, bo tam najtaniej). Płakaliśmy ze śmiechu.

takich świąt jeszcze nie było


Oczywiście spektakl był wyjściem do późniejszej rozmowy na temat świąt, przygotowań do nich i tego, że tym czasie nie tylko prezenty są ważne. Czasem warto Mikołaja poprosić o coś innego, niż kolejna rzecz. Bo święta to nie tylko sprzątanie, przygotowywanie kolacji wigilijnej, ale przede wszystkim to, że możemy być razem. Możemy być tu i teraz, bo wspólnie spędzone chwile tworzą niepowtarzalne wspomnienia.

Pamiętajmy – święta powinny być czasem radości, a nie przyprawiać o ból głowy. Sześć potraw zamiast dwunastu nie spowoduje, że zawali się świat, a może sprawić, że dostrzeżemy w końcu w tym okresie coś więcej niż tylko sprzątanie, gotowanie i przystrajanie domu świątecznymi dekoracjami.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Podobał Ci się tekst? Zostaw swój komentarz

Copyright © 2016 Mama na wypasie , Blogger